Dramatu jeszcze nie ma, ale kiedy oglądasz taki mecz, to WIEDZ, ŻE COŚ Z TĄ REPREZENTACJĄ SIĘ DZIEJE. Po słabym meczu biało-czerwoni wzięli w łeb od Irlandii. Najgorszy na boisku były Robert Lewandowski, ale banda oglądaczy z telefonami w ręku wybrała go zawodnikiem meczu. Nazwisko Krychowiak lub Łukasik nic im bowiem nie mówi.
Z tak grającym napastnikiem reprezentacja Polski na mundial nie awansuje. Powiedzmy to sobie szczerze. "Lewy" w kadrze gra tak, jakby pakując torbę w Dortmundzie zabierał buty, ubrania, kosmetyki i nie wystarczało miejsca na umiejętności. A może to trener Juergen Klopp, gdy przychodzi faks z powołaniem, zabiera Lewandowskiemu snajperski instynkt i zamyka w "dobrym miejscu" (ukłon w stronę mojej teściowej, która wiele rzeczy ma tak pochowanych i do tej pory ich szuka).
12 godzin bez gola w kadrze. Gość, który ma odejść z Borussii za 25 mln euro, który aspiruje do grupy najlepszych napastników w Europie, nie może zaliczać tylu kolejnych spotkań w kadrze bez gola.
Po meczu z Irlandią widziałem taki komentarz, że do 1000 minut bez bramki Lewandowski raczej nie dojdzie, gdyż po spotkaniu z Ukrainą, gramy z San Marino. A ja jestem zdania, że "Lewy" ma większe szanse trafić do siatki w starciu z naszymi wschodnimi sąsiadami niż z amatorami z kraju, który za sąsiadów ma tylko Włochów, bowiem jakiś kelner z bankierem nie będą kalkulować - pójdą na raz i Lewandowskiego skasują.
"Najlepszy polski piłkarz w meczu z Irlandią według widzów TVP" ubolewa, że nie może strzelić gola w reprezentacji. I pociesza się, że w poprzednich meczach nie miał sytuacji, a z Irlandią miał dwie. NAPASTNIK, KTÓRY CHCE UCHODZIĆ ZA KLASY ŚWIATOWEJ SAM STRZELA (TYM RAZEM CELNIE!) SOBIE W STOPĘ. Gość przyznaje, że w poprzednich meczach nie potrafił ani razu znaleźć się w takiej sytuacji, jaką miał z Irlandią. Kur... nie graliśmy z Włochami, Niemcami czy Hiszpanią. Nie potrafił dojść do sytuacji z Estonię? Nie potrafił dojść do sytuacji z Mołdawią i Czarnogórą? Gdyby chodziło o inne dochodzenie, podrzuciłbym adresy kilku aptek. Tam są specyfiki. Na nieskuteczność leku nie ma. Tym bardziej na nieskuteczność wybiórczą, czyli w klubie strzelam, w kadrze nie.
Do meczu z Ukrainą zostało jeszcze trochę czasu. Żaden napastnik lepszy od Lewandowskiego się jednak w Polsce nie objawi. Dlatego "Lewy" wyjdzie na Ukraińców i Fornalikowi oraz kibicom pozostaje wierzyć, że tym razem wceluje w prostokąt z siatką. Jeśli nie, to pewnie pozostanie mu się cieszyć z tytułu "Najlepszego polskiego piłkarza w meczu z Ukrainą według widzów TVP". Bo łatwiej walić w Wawrzyniaka, Boenischa czy Łukasika, którzy nigdy nie zostaną absolutnymi bohaterami meczu. Lepiej klepać Lewandowskiego po plecach nawet po słabych meczach, żeby jak w końcu trafi do siatki, nikt nie zarzucił, że jest się "kibicem sukcesu". Nie tak to działa. Nie tak. Głaskanie kota to marna forma mobilizacji.
czwartek, 7 lutego 2013
środa, 6 lutego 2013
Napastnik w swoim polu karnym? To niebezpieczne
Najczęściej bramki samobójcze zdarzają się obrońcom. Takie ryzyko zawodowe. Jednak i w powiedzeniu, że gdy napastnik pojawia się we własnym polu karnym, to robi się niebezpiecznie, jest wiele prawdy...
Ostatnio przekonał się o tym Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wrócił pod własną bramkę w meczu z Granadą. Gospodarze wykonywali rzut rożny, a CR... świetnie wykończył centrę. Real przegrał 0:1.
Nie tylko Ronaldo w takich okolicznościach wpakował piłkę do bramki strzeżonej przez kolegę z zespołu. W 2010 roku w meczu z Chievo Werona zdarzyło się to Zlatanowi Ibrahimoviciowi. Ta bramka dała nadzieje gościom, ale ostatecznie to Milan wygrał 3:1. Przy golach na 1:0 i 2:0 autorstwa Pato asystował "Ibra".
Ostatnio przekonał się o tym Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wrócił pod własną bramkę w meczu z Granadą. Gospodarze wykonywali rzut rożny, a CR... świetnie wykończył centrę. Real przegrał 0:1.
Nie tylko Ronaldo w takich okolicznościach wpakował piłkę do bramki strzeżonej przez kolegę z zespołu. W 2010 roku w meczu z Chievo Werona zdarzyło się to Zlatanowi Ibrahimoviciowi. Ta bramka dała nadzieje gościom, ale ostatecznie to Milan wygrał 3:1. Przy golach na 1:0 i 2:0 autorstwa Pato asystował "Ibra".
Samobójczy gol Wayne'a Rooneya nie zaszkodził Manchesterowi United. Anglik wpakował piłkę do swojej bramki przy stanie 0:0. Potem jednak strzelił dwa gole we właściwym kierunku, zaliczył dwie asysty i MU wygrał 4:2.
Milan wygrał, ManUnited wygrał, a nie udało się Interowi Mediolan w meczu Ligi Mistrzów z Twente Enschede (2:2). Jednego z goli dla Holendrów strzelił... Diego Milito. Argentyńczyk też "ucierpiał" w walce o dośrodkowaną piłkę.
Bramka samobójcza przytrafiła się również Dembie Ba. Nowy napastnik Chelsea Londyn jeszcze jako gracz Newcastle United zapewnił remis 1:1... Sunderlandowi.
Zakaz zbliżania się do własnej bramki powinien dostać Peter Crouch. Zdobył samobója w barwach Tottenham Hotspur, zaliczył też trafienie do nie tej siatki w koszulce Stoke.
Crouch i tak nie może jednak narzekać. Co ma bowiem powiedzieć Jonathan Walters. Napastnik Stoke City (ten klub przewija się tu dość często) w niedawnym spotkaniu z Chelsea zmarnował rzut karny i dwukrotnie wpakował piłkę do bramki swojej drużyny. Wszyscy napastnicy wymienieni powyżej mogą się więc cieszyć, że taki koszmar nie stał się ich udziałem.
czwartek, 31 stycznia 2013
Jak "Moda na sukces" - Smudy kompromitacji ciąg dalszy
Franciszek Smuda znalazł pracę w Jahn Regensburg, ale nadal nie może zapomnieć o reprezentacji. "Franz" znowu nieudolnie się tłumaczy.
Polska pod wodzą Smudy poniosła klęskę na Euro 2012. W trzech meczach zanotowała dwa remisy i porażkę. W efekcie zawiodła oczekiwania kibiców, którzy liczyli, że współgospodarz turnieju awansuje do ćwierćfinału.
Teraz Smuda niepowodzenie próbuje tłumaczyć... formułą turnieju. Proszę zwrócić uwagę, że kadra Waldka Fornalika zagrała już więcej meczów o punkty niż moja. My nie mogliśmy odrobić strat, bo nie było kiedy. Trzy mecze w ciągu ośmiu dni i po turnieju - powiedział Smuda w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Wszystko prawda, ale... wystarczyło ograć Grecję oraz Rosję i niczego nie trzeba byłoby odrabiać. Ba, wystarczyło pokonać Czechów w ostatnim meczu i też byłby awans do ćwierćfinału.
"Franz" teraz próbuje karmić opinię publiczną jakimś bajeczkami o odrabianiu strat oraz historią o problemie reprezentacji. - Polega on na tym, że kadra ma tylko trzech zawodników na poziomie światowym. Na młodych, którzy osiągnęliby ich poziom, musimy jeszcze poczekać. Fornalik ma ten sam kłopot, co ja - stwierdził Smuda.
W ten sposób Smuda sam strzela sobie w stopę, gdyż w takim razie nie znalazł przez czas swojej kadencji żadnego reprezentanta! Łukasza Piszczka, Roberta Lewandowskiego i Jakuba Błaszczykowskiego ukształtowała w końcu Borussia Dortmund. Zresztą cała trójka i tak dużo gorzej gra (i nie chodzi o współpracę z kolegami, ale o grę indywidualną) w reprezentacji niż w klubie.
Fornalika od Smudy już różni to, że szuka piłkarzy. Powołał Milika, wezwał Stępińskiego, sprawdzi Furmana i Jędrzejczyka. Może któryś z nich wystrzeli i stanie się liderem reprezentacji. Smuda oparł się o trójkę z Dortmundu, narzekanie na brak Arboledy i wojenki z mediami.
Mam nadzieję, że Smuda wreszcie zamilknie na temat Euro 2012. I od czerwca będzie tłumaczył, dlaczego i z czyjej winy nie udało się utrzymać Jahn Regensburg w 2. Bundeslidze.
Polska pod wodzą Smudy poniosła klęskę na Euro 2012. W trzech meczach zanotowała dwa remisy i porażkę. W efekcie zawiodła oczekiwania kibiców, którzy liczyli, że współgospodarz turnieju awansuje do ćwierćfinału.
Teraz Smuda niepowodzenie próbuje tłumaczyć... formułą turnieju. Proszę zwrócić uwagę, że kadra Waldka Fornalika zagrała już więcej meczów o punkty niż moja. My nie mogliśmy odrobić strat, bo nie było kiedy. Trzy mecze w ciągu ośmiu dni i po turnieju - powiedział Smuda w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Wszystko prawda, ale... wystarczyło ograć Grecję oraz Rosję i niczego nie trzeba byłoby odrabiać. Ba, wystarczyło pokonać Czechów w ostatnim meczu i też byłby awans do ćwierćfinału.
"Franz" teraz próbuje karmić opinię publiczną jakimś bajeczkami o odrabianiu strat oraz historią o problemie reprezentacji. - Polega on na tym, że kadra ma tylko trzech zawodników na poziomie światowym. Na młodych, którzy osiągnęliby ich poziom, musimy jeszcze poczekać. Fornalik ma ten sam kłopot, co ja - stwierdził Smuda.
W ten sposób Smuda sam strzela sobie w stopę, gdyż w takim razie nie znalazł przez czas swojej kadencji żadnego reprezentanta! Łukasza Piszczka, Roberta Lewandowskiego i Jakuba Błaszczykowskiego ukształtowała w końcu Borussia Dortmund. Zresztą cała trójka i tak dużo gorzej gra (i nie chodzi o współpracę z kolegami, ale o grę indywidualną) w reprezentacji niż w klubie.
Fornalika od Smudy już różni to, że szuka piłkarzy. Powołał Milika, wezwał Stępińskiego, sprawdzi Furmana i Jędrzejczyka. Może któryś z nich wystrzeli i stanie się liderem reprezentacji. Smuda oparł się o trójkę z Dortmundu, narzekanie na brak Arboledy i wojenki z mediami.
Mam nadzieję, że Smuda wreszcie zamilknie na temat Euro 2012. I od czerwca będzie tłumaczył, dlaczego i z czyjej winy nie udało się utrzymać Jahn Regensburg w 2. Bundeslidze.
sobota, 26 stycznia 2013
Mucha jak to mucha. Tylko wkurwia
Chuj z piłkarzami i meczem. Ministra Mucha ma nowy pomysł. Niech ludzie przychodzą na stadiony dla... pokazów pirotechnicznych.
Czy ta kobieta ma pojęcie, o czym mówi? Czy wie, jak wygląda pirotechnika na stadionach? Wygląda na to, że wie to równie dobrze, jak to, jak wybiera się zespoły do gry o Superpuchar.
- Także w tej kwestii możemy znaleźć nić porozumienia - zapaliła iskierkę nadziei Mucha, odnosząc się do pirotechniki. Po chwili na tę iskierkę wylała jednak wiadro wody. Mrożącej krew w żyłach. Idiotyzm z tej wypowiedzi bije po oczach silniej niż Kliczko.
- Jeśli będziemy mówić o pokazie pirotechnicznym przed lub po meczu, robionym przez wyspecjalizowaną firmę, w sposób bezpieczny, przez ludzi którzy są do tego przygotowani, to o takiej pirotechnice można ze mną rozmawiać i ja taką pirotechnikę poprę – powiedziała ministra.
Odejdź kobieto. Montuj fotoradary, wspieraj związki partnerskie, szukaj trotylu, napisz słownik "mowy nienawiści", ale od polskiej piłki się odczep. Może jest gówniana, ale obecność w jej pobliżu Muchy sytuacji nie poprawi. Tylko jeszcze gorzej wkurwia.
Czy ta kobieta ma pojęcie, o czym mówi? Czy wie, jak wygląda pirotechnika na stadionach? Wygląda na to, że wie to równie dobrze, jak to, jak wybiera się zespoły do gry o Superpuchar.
- Także w tej kwestii możemy znaleźć nić porozumienia - zapaliła iskierkę nadziei Mucha, odnosząc się do pirotechniki. Po chwili na tę iskierkę wylała jednak wiadro wody. Mrożącej krew w żyłach. Idiotyzm z tej wypowiedzi bije po oczach silniej niż Kliczko.
- Jeśli będziemy mówić o pokazie pirotechnicznym przed lub po meczu, robionym przez wyspecjalizowaną firmę, w sposób bezpieczny, przez ludzi którzy są do tego przygotowani, to o takiej pirotechnice można ze mną rozmawiać i ja taką pirotechnikę poprę – powiedziała ministra.
Odejdź kobieto. Montuj fotoradary, wspieraj związki partnerskie, szukaj trotylu, napisz słownik "mowy nienawiści", ale od polskiej piłki się odczep. Może jest gówniana, ale obecność w jej pobliżu Muchy sytuacji nie poprawi. Tylko jeszcze gorzej wkurwia.
piątek, 25 stycznia 2013
Bereszyński "Judasz"? Pozdrawiam Doctora NWS
Najpierw były groźby - telefony, smsy, wpisy na forach internetowych i w komentarzach na portalach. Teraz idioci postanowili walczyć nutami...
Doctor NWS nagrał utwór. Poświęcił go Bartoszowi Bereszyńskiemu, który odszedł z Lecha Poznań do Legii Warszawa.
Trudno mi oceniać poziom muzyczny, bo z filharmonią blisko nie jestem, ze szkołą muzyczną także nie, ale słyszałem w życiu lepsze rzeczy. Ocenić mogę natomiast warstwę tekstową "Judasza" autorstwa Doctora NWS.
Nie wiem, co oznacza tajemniczy skrót NWS. Może Niezbyt Wiele Szarych (komórek w domyśle). Wiem natomiast, że Doctor szybko powinien udać się do... lekarza. Służę wykazem poznańskich placówek: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Szpitale_w_Poznaniu
Z kretynizmu nie leczą co prawda, ale może gustownie ubiorą w strój wiązany na plecach.
PS. Nie podaje linku do twórczości Doctora. Głupich niby nie sieją, ale nie ma co rozsiewać debilizmów...
Doctor NWS nagrał utwór. Poświęcił go Bartoszowi Bereszyńskiemu, który odszedł z Lecha Poznań do Legii Warszawa.
Trudno mi oceniać poziom muzyczny, bo z filharmonią blisko nie jestem, ze szkołą muzyczną także nie, ale słyszałem w życiu lepsze rzeczy. Ocenić mogę natomiast warstwę tekstową "Judasza" autorstwa Doctora NWS.
Nie wiem, co oznacza tajemniczy skrót NWS. Może Niezbyt Wiele Szarych (komórek w domyśle). Wiem natomiast, że Doctor szybko powinien udać się do... lekarza. Służę wykazem poznańskich placówek: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Szpitale_w_Poznaniu
Z kretynizmu nie leczą co prawda, ale może gustownie ubiorą w strój wiązany na plecach.
PS. Nie podaje linku do twórczości Doctora. Głupich niby nie sieją, ale nie ma co rozsiewać debilizmów...
środa, 23 stycznia 2013
Jesteś od podawania piłek? To je k... podawaj
Chłopcy od podawania piłek są na boisku od... UWAGA BĘDZIE NIESPODZIANKA - podawania piłek. W meczu Swansea z Chelsea jeden z nich nie wywiązał się ze swoich obowiązków. Dostał kopa od Edena Hazarda, a piłkarz wyleciał z boiska. Słusznie, ale...
Cała sytuacja miała miejsce w meczu Swansea - Chelsea w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej. W 80. minucie, gdy w dwumeczu nadal było 2:0 dla "Łabędzi", które właśnie w takim stosunku wygrały na Stamford.
Na 10 minut przed końcem rewanżu piłka wypadła poza boisko. Chłopak od podawania futbolówek zamiast zwrócić piłkę do gry, przewrócił się i nakrył ją ciałem. Hazardowi się spieszyło. Po nieudanej próbie wyłuskania piłki, w końcu z nerwów kopnął chłopaka i... rozbił bank. Piłka się pojawiła. Belg nie zdążył wprowadzić jej do gry. Sędzia wyrzucił go z boiska.
Arbiter nie mógł zachować się inaczej. Piłkarz musiał wylecieć z boiska za niesportową postawę. Oczywiście media szybko zareagowały słowami "skandal" i "bandyta", użalając się jednocześnie nad "poturbowanym" i "pokopanym" chłopakiem. Problem w tym, że ten ani nie został poturbowany, ani skopany. Dostał jedynie kopa za brak... postawy fair play.
Gdyby Demba Ba strzelił w środę gola ręką, a Juan Mata "zanurkował" i wywalczył rzut karny, słynny już chłopak od podawania piłek kląłby pewnie na czym świat stoi i wyzywał zawodników Chelsea od najgorszych. Sam zachował się jednak dokładnie tak samo.
Oczywiście zachowanie Hazarda należy napiętnować. Młody piłkarz nie powinien pozwolić, by puściły mu nerwy. Jednocześnie jednak nie można pisać o pokrzywdzonym chłopaku od podawania piłek. Bo jego obowiązkiem jest PODAWANIE PIŁEK, a nie przykrywanie ich brzuchem, bo może się okazać, że niedaleko pojawi się jakiś piłkarz, którego zadaniem jest kopanie piłki. I chce swoje obowiązki wykonywać...
ZOBACZCIE CAŁE ZAJŚCIE:
Cała sytuacja miała miejsce w meczu Swansea - Chelsea w półfinale Pucharu Ligi Angielskiej. W 80. minucie, gdy w dwumeczu nadal było 2:0 dla "Łabędzi", które właśnie w takim stosunku wygrały na Stamford.
Na 10 minut przed końcem rewanżu piłka wypadła poza boisko. Chłopak od podawania futbolówek zamiast zwrócić piłkę do gry, przewrócił się i nakrył ją ciałem. Hazardowi się spieszyło. Po nieudanej próbie wyłuskania piłki, w końcu z nerwów kopnął chłopaka i... rozbił bank. Piłka się pojawiła. Belg nie zdążył wprowadzić jej do gry. Sędzia wyrzucił go z boiska.
Arbiter nie mógł zachować się inaczej. Piłkarz musiał wylecieć z boiska za niesportową postawę. Oczywiście media szybko zareagowały słowami "skandal" i "bandyta", użalając się jednocześnie nad "poturbowanym" i "pokopanym" chłopakiem. Problem w tym, że ten ani nie został poturbowany, ani skopany. Dostał jedynie kopa za brak... postawy fair play.
Gdyby Demba Ba strzelił w środę gola ręką, a Juan Mata "zanurkował" i wywalczył rzut karny, słynny już chłopak od podawania piłek kląłby pewnie na czym świat stoi i wyzywał zawodników Chelsea od najgorszych. Sam zachował się jednak dokładnie tak samo.
Oczywiście zachowanie Hazarda należy napiętnować. Młody piłkarz nie powinien pozwolić, by puściły mu nerwy. Jednocześnie jednak nie można pisać o pokrzywdzonym chłopaku od podawania piłek. Bo jego obowiązkiem jest PODAWANIE PIŁEK, a nie przykrywanie ich brzuchem, bo może się okazać, że niedaleko pojawi się jakiś piłkarz, którego zadaniem jest kopanie piłki. I chce swoje obowiązki wykonywać...
ZOBACZCIE CAŁE ZAJŚCIE:
Podbeskidzie i GKS nie chcą walczyć o utrzymanie
Do początku rundy wiosennej w Ekstraklasie zostało jeszcze trochę czasu. Kilka tygodni złudzeń dla kibiców Podbeskidzia Bielsko-Biała i GKS Bełchatów.
Od zakończenia katastrofalnej dla tych zespołów rundy jesiennej minął już ponad miesiąc. Wydawało się, że końcówka 2012 i początek 2013 roku będą wypełnione transferowymi doniesieniami z obu klubów. Tymczasem wygląda na to, że kandydaci do spadku już pogodzili się z grą w I lidze w sezonie 2013-14.
GKS i Podbeskidzie zimowe przygotowania zaczęły z nowymi trenerami. W Bełchatowie znowu dowodzi Kamil Kiereś, który zaczynał sezon, a "Górali" poprowadzi Dariusz Kubicki. Od ich zatrudnienia minęło już sporo dni, a w rubryce "Przybyli", jeśli chodzi o zawodników, pustki. Do tej pory jedynym nowym piłkarzem w którymś z tych dwóch drużyn jest Błażej Telichowski, który dołączył do Podbeskidzia.
Na miesiąc przed startem rundy wiosennej w Bełchatowie i Bielsku-Białej rzucają nazwiskami i zastanawiają się, czy postawić na młodych zawodników czy ściągać ligowych wyjadaczy. Decyzji brak, a czas ucieka. Trudno będzie się dziwić, jeśli wiosną zaczną uciekać rywale i na długo przed ostatnią kolejką los GKS i Podbeskidzia będzie przesądzony.
Kilka sezonów temu Odra Wodzisław Śląski sprowadziła zimą kilku zawodników. Dariusz Kozielski robił wszystko, by uratować zespół przed spadkiem, bowiem domyślał się, że to może być koniec piłki w tym mieście. Misja się nie powiodła. Odra spadła, a teraz gra w III lidze i nie liczy się w walce o awans. W Bielsku-Białej i Bełchatowie pojawiają się głosy, że trzeba powoli budować zespół, który w kolejnym sezonie powalczy o powrót do Ekstraklasy. W ostatnich latach takie powroty udało się zaliczyć Widzewowi Łódź, Górnikowi Zabrze, Piastowi Gliwice. Są też jednak przykładu mniej optymistyczne - Zagłębie Sosnowiec, ŁKS Łódź, Polonia Bytom, Arka Gdynia, wspomniana Odra. Dlatego dziwię się, że działacze GKS i Podbeskidzia po rozwiązaniu umów z wieloma zawodnikami nie ściągnęli już nowych i nie pozwolili pracować trenerom w spokoju. 9 punktów do Ruchu Chorzów i 10 do Korony Kielce to dystans spory, ale nie taki, którego nie dałoby się odrobić. Oczywiście przy innym myśleniu. A tak spadkowiczów już znamy...
Od zakończenia katastrofalnej dla tych zespołów rundy jesiennej minął już ponad miesiąc. Wydawało się, że końcówka 2012 i początek 2013 roku będą wypełnione transferowymi doniesieniami z obu klubów. Tymczasem wygląda na to, że kandydaci do spadku już pogodzili się z grą w I lidze w sezonie 2013-14.
GKS i Podbeskidzie zimowe przygotowania zaczęły z nowymi trenerami. W Bełchatowie znowu dowodzi Kamil Kiereś, który zaczynał sezon, a "Górali" poprowadzi Dariusz Kubicki. Od ich zatrudnienia minęło już sporo dni, a w rubryce "Przybyli", jeśli chodzi o zawodników, pustki. Do tej pory jedynym nowym piłkarzem w którymś z tych dwóch drużyn jest Błażej Telichowski, który dołączył do Podbeskidzia.
Na miesiąc przed startem rundy wiosennej w Bełchatowie i Bielsku-Białej rzucają nazwiskami i zastanawiają się, czy postawić na młodych zawodników czy ściągać ligowych wyjadaczy. Decyzji brak, a czas ucieka. Trudno będzie się dziwić, jeśli wiosną zaczną uciekać rywale i na długo przed ostatnią kolejką los GKS i Podbeskidzia będzie przesądzony.
Kilka sezonów temu Odra Wodzisław Śląski sprowadziła zimą kilku zawodników. Dariusz Kozielski robił wszystko, by uratować zespół przed spadkiem, bowiem domyślał się, że to może być koniec piłki w tym mieście. Misja się nie powiodła. Odra spadła, a teraz gra w III lidze i nie liczy się w walce o awans. W Bielsku-Białej i Bełchatowie pojawiają się głosy, że trzeba powoli budować zespół, który w kolejnym sezonie powalczy o powrót do Ekstraklasy. W ostatnich latach takie powroty udało się zaliczyć Widzewowi Łódź, Górnikowi Zabrze, Piastowi Gliwice. Są też jednak przykładu mniej optymistyczne - Zagłębie Sosnowiec, ŁKS Łódź, Polonia Bytom, Arka Gdynia, wspomniana Odra. Dlatego dziwię się, że działacze GKS i Podbeskidzia po rozwiązaniu umów z wieloma zawodnikami nie ściągnęli już nowych i nie pozwolili pracować trenerom w spokoju. 9 punktów do Ruchu Chorzów i 10 do Korony Kielce to dystans spory, ale nie taki, którego nie dałoby się odrobić. Oczywiście przy innym myśleniu. A tak spadkowiczów już znamy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)